Tak jak zapowiadaliśmy, w niedzielę 21 sierpnia wyruszyliśmy na dwie tury nad Krasne do Miśka. Spodziewaliśmy się tam spotkać z braćmi z Kocka, ale niestety pobiesiadowali i musieli odjechać wczoraj. Plażowanie, kąpiele chyba morsów (bo woda zimna), biesiadowanie i pogaduchy, czyli standard. Ale tak może wyglądać każda niedziela, nigdy nam się to nie znudzi. A przelatane dwieście kilometrów to już wisienka na torcie! I jak słusznie Daniel zauważył, idealnie "zmieściliśmy się" pomiędzy dwoma opadami deszczu, nie spadła na nas ani kropla z nieba!

(Zdjęcia w galerii)